człowiek nie zrozumie pracy mózgu.
musiałby się przewyższyć
a to jest niemożliwe.


2010-11-21 21:36:13
konkret

Zaczyna się znów okres w głowie kiedy potrzebuję konkretnych działań i odpowiedzi na nurtujące pytania. Sama już zupełnie nie wiem jak to mogłoby wyglądać bo nie mam pojęcia o co może chodzić. Kiedy nie wiem o co może chodzić zastanawiam się nad tym jeszcze troszkę a potem i tak zapętlam się w tym bezsensie bezsensów topiąc swe żale w neuroleptykach w końcu zasypiając. Chociaż pytaniem na dziś jest zagwozdka: na kogo oddać swój głos, żeby do tego jeszcze był słuszny. Nie mam pojęcia. Gdybym chciała wiedzieć wszystko to i tak bym nie wiedziała, więc nie chcę wiedzieć, tym bardziej, że, być może, mało mnie to wszystko interesuje. Dalsze pytanie brzmi: po co noszę wstążkę na prawym przegubie skoro buddystką nie jestem. Z przyzwyczajenia, może z tego mojego zakłamania i chęci bycia kimś innym. To prawdopodobne. Swoją drogą zawsze mam problem z pisaniem na klawiaturze słowa  p r a w d o p o d o b n i e . Jakieś takie długie bezsensu. O, bezsensu też się całkiem zabawnie pisze. No dobra, ale to nie koniec, to znaczy koniec, owszem, ale dygresji o słowach. Wracam do pytań. Dlaczego Benga zagrał tak chujowo w Warszawie, ciekawe. Czemu koleś, który od 15 (?) roku życia gra i miksuje, na dubstepowym koncercie zagrał bez dobrego basu i raczej jakieś takie pierdy w stylu nieco bardziej house niż dubstep. No nie wiem. Nie dowiem się pewnie. Albo dopiero w momencie, w którym sama będę nakręcała takie opcje i Benga będzie moim ziomem. Ale do tej pory słodka niewiedza trzyma mnie w swych szponach. No i nie wiem też czy mój organizm mnie lubi. Bo chyba trochę zbyt mocno z nim pogrywam. Jakby tak się dało oddzielić fizis od psyche to zrobiłabym ze swym fizis wywiad. Pewnie dość krótki i pewnie polegałoby to na dostawaniu w ciry przez fizis, ale i tak uważam,  że mogłoby to być cennym przeżyciem.



skomentuj (0)
2010-10-19 15:34:21
cud miód

pewnien mężczyzna mnie zaraził. dwa dni później moje gardło wygląda tak jak powyżej. dostałam antybiotyk, przeciwgrzybiczy lek, bo jak wiadomo, komu jak komu, ale mi to się przydają. cud, miód!

skomentuj (1)
2010-07-23 20:36:47
Languedoc-Roussillon
w taki oto sposób wracam tu zawsze.
nie ważne po jak długim czasie, ale wracam, jak ten pies z podkulonym ogonem.
chciałabym powiedzieć, że przecież niczego się nie boję i mogę wszystko, ale tak do końca nigdy nie będzie a Tarę przemienią w wampira. czy sprawy prywatne potrafią być jeszcze bardziej fucked up niż do tej pory? i czy dawanie jakichkolwiek nadzieji marokańczykowi uprawnia mnie do potwornego lęku przed jego nacją? właśnie sama się zastanawiam i nie wiem. nie dochodzę do wniosków, czyli nic się u mnie nie zmieniło. jak można być tak lekkomyślnym i naiwnym jak rysia n. zapytacie? sama ona nawet nie wie. tu chodzi o coś w stylu jakiegoś pojebanego przywiązania do ludzkości. może bardziej o to, że ludzie przecież są jak każdy z nas. bo, jakby nie patrzeć, każdy z nas jest człowiekiem a True Blood to tylko serial i nie ma się co nad tym bardziej zgłębiać, tym bardziej, że... no właśnie, co? a chuj z tym. w każdym razie, żeby wrócić do myśli poprzedniej chciałam nadmienić, że jeżeli każdy z nas jest człowiekiem to jest jak chociażby ja. a jeżeli ktoś jest jak ja to nie ukradłby mi nic. chociaż z drugiej strony wychodząc nieco dalej w rozmyślenia, jeżeli ktoś jest taki jak ja to jednak nie ukradnie bo ma to samo dkładnie co ja więc bierze po prostu co jego, nie prawda to? pojebana logika c=siedzi w mych trzewiach i próbuje wydostać się na zewnątrz, ale jak? ale jak jak nie przez to zło zwane internetem gdzie wszystko jest możłiwe i na wyciągnięcie dłoni - dosłownie. trochę mam w dupie to, że ten wpis jest pojebany, może nawet uważacie, że przećpany, a jak dla nie. chociaż pewnie gdybym sama to przeczytała nie znając siebie tak bym właśnie uznała. no nic. z resztą mam bardziej wrażenie, że już od zbyt długiego czasu pozostawałam w trzeźwości. a może i nie? cholera wie. wiecie jak to jest. za dużo seriali, które niszczą zdrowe pojmowanie świata i katastrofa gotowa. jakby producenci telewizyjni wynaleźli całkiem nową chorobę, która jest w stanie zdziesiątkować ludzkie istnienia. a raczej ich wolną wolę i odwrócić, czy nawet wywrócić na drugą stronę ich potrzeby. czyż nie?

ciekawi mnie co na ten temat mówią socjo i psycho logowie. może sami oglądają telewizję i już nie dają rady. haha! albo co lepsza myślą, że są od tego wolni i nie zdajką sobie sprawy z tego, że może się coś dziać podejrzanego w ich maluteńkich pozamykanych główkach. zabawne.

tylko jak zamienić sie w jezusa i rozmnożyć 1,57 euro, które zostały mi do 1 sierpnia?


a tak się bawimy na południu:
slovakia
Tagi: kupa, ex, podróże małe i duże, tonę
skomentuj (1)
 
2010
listopad
październik
lipiec
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
luty
styczeń
2007
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Tagi


elo, jestem.
osiński
elż czytaj i oglądaj
zofia
moni&mike rodzinnie
Michel jeśli znasz francuski
Fluidacje
Maryj robi zdjęcia
dept. moje zwierzątko domowe.
OlaO
Q i jego wizja chmielnej
Colombo
Kędzik bracie
Rachael if you not know them, here let you know.
elż <3
Sue
CH25 bywałam
żab
endo
domma od dziecka
gvr
płyny na chłodnej.
skurcz istnieje jeszcze?
twożywo izmy
zachęta co czwartek
fik